Widoki z wozu drabiniastego jakby fajniejsze niż ze zwykłej nudnej taksówki: Po prawej widac specyficznie azjatyckie podejście do sieci energetycznej: Przystań promowa Ostatni rzut oka na wyspę i niesamowite kolory oceanu: Odpływamy w stronę zachodzącego słońca :)
To będzie bardzo nudna notka - błękit, plaża, palmy. I tak w kółko. Ale to pierwsza tropikalna wyspa na jakiej byłam, więc się zachłysnęłam. :) Widok z hostelowego leżaka. Hostelowy drób w wydaniu bardzo kolorowym. A wokół hostelu na prawo i lewo ciągnęła się Lamai Beach. I najlepsze jest to, że wcale nie robiłam tych zdjęć bladym świtem. Tam po prostu było pusto. Przecież to pora deszczowa. :)